WESOŁEGO ALLELUJA!!!

czwartek 27.03.2014

 

No dzięki...

Wychowawczyni Prezesa przerażona do cna złapała dzisiaj rano TatęA, że

"jakaś instytucja przysłała do niej pismo o opinię P.  Czy coś się stało? Czy chcą nam zabrać dzieci? Ona się wypowie i stanie po naszej stronie!!!" 

 

Ech...

Zapewne to CWR wpadło na taki wspaniały pomysł, żeby za naszymi plecami załatwiać takie opinie (sezonowe i niegroźne...).

Uspokajamy wszystkich nauczycieli naszych dzieci:

NIKT NAM DZIECI ODBIERAĆ NIE ZAMIERZA.

NIE JESTEŚMY TAKŻE O NIC OSKARŻENI:)

 

Wielkimi krokami zbliża się taka rutynowa "ocena rodziny", którą przechodzi każda rodzina zastępcza. To pewnie z tej okazji zbierają papierki z placówek edukacyjnych, do których uczęszczaja nasze dzieci.

 

Ale czy naprawdę nie można tego załatwić bardziej przyzwoicie? Przekazać tego pisma przez rodziców (tak jak to robi np. szkoła, kiedy prosi o opinię Poradnię Psycho-Pedagogiczną, albo lekarz, kiedy daje skierowanie, albo prosi o opinię lekarza innej specjalizacji etc... ) albo udać się do szkoły z rodzicem? Żeby nie stwarzać wrażenia, że jesteśmy kontrolowani? Żeby pokazać, że współpracujemy w sprawie opieki nad naszymi dziećmi? Żeby nauczyciele nie mieli skojarzenia "że coś się widocznie dzieje, skoro muszą być potajemnie skontrolowani".

Rozmawialiśmy m.in. o tym na spotkaniu Stowarzyszenia Rodzin Zastępczych i po zapoznaniu się z tematem, stwierdziliśmy, że nigdzie nie jest formalnie zapisane, jak takie pytanie szkoły o opinię ma przebiegać -
zatem  JEST TO DECYZJA OSOBY, KTÓRA TAKIE PISMO DO SZKOŁY KIERUJE. To jej własna wola, zakres kultury osobistej i podejścia do rodzin, którymi się opiekuje - decyduje o tym, jak to przeprowadzi.

SKOMENTUJ ! 

środa 26 marca 2014

 

Ech...kończy się już sezon narciarski w tym roku.

W tym roku tylko Paddington i Szefowa zaznawali uroków tego sportu, bo Prezes ma w środę po szkole próbę chóru i trening tańca towarzyskiego, więc mógłby zasnąć zjeżdżając ze stoku;) (bo, że na orczyku, to bez wątpienia).Rodżert natomiast został uznany za "za małego" - phi.
"Szkoda, że już wiosna" stwierdziła Szefowa, z żalem zakładając narciarski kombinezon na ten "ostatni" trening. Paddington na razie jest na etapie wyparcia, zdaje się. Te dwa "Adrenaliniarze" żyć nie mogą bez tej PRĘDKOŚCI, którą realizują na stoku. MamaA natomiast odetchnie póki co z ulgą i cieszyć się będzie tymi miesiącami, w które nie musi zasłaniać sobie oczu, żeby nie widzieć jak Szefowa hamuje 20 centymetrów przed bandą, a Paddington wybija się na wzniesieniu, potyka, koziołkuje podwójnie i trzaska na ziemię z hukiem burzonego wieżowca, po czym wstaje, otrzepuje się i jedzie dalej...

Ponieważ to są za silne emocje dla MamyA,  to z reguły wypycha "na narty z dziećmi" TatęP - jest to zatem kolejna osoba, którą wiosna (czy raczej perspektywa przerwy w spędzaniu czasy w środę po południu na przytupywaniu z zimna na poboczu stoku narciarskiego na Malcie...) raczej cieszy...
Niemniej jednak Paddington i Szefowa będą za tydzień w środę niepocieszeni i aż mnie coś w dołku ściska na myśl, jak Paddingtonowi będę musiała to znowu (jak co roku...) tłumaczyć. Bo niby ta bestia nie zna się na zegarku czy na kalendarzu, ale zimą co środa przybiega w podskokach z przedszkola i od razu leci po kombinezon narciarski! ...

 

SKOMENTUJ ! 

piątek 21 marca 2014

 

Szefowa poszła dzisiaj na wagary...

Właściwie to MamaA ją na te wagary zabrała, a co!

Poszłyśmy do fryzjera, pomalowałyśmy paznokcie, wdziałyśmy nasze najbardziej wypasione kiecki i pojechałyśmy do Kórnika do Agnieszki Marciniak na sesję zdjęciową (jedną z sesji w ramach serii na Dzień Kobiet). 

Bo my piękne kobiety jesteśmy i niech świat o tym wie;p

 

sobota 8 marca 2014

 

Wow... Są jeszcze na świecie prawdziwi mężczyźni!

Prezes całe dwa miesiące zbierał kasę - grosik do grosika, złotówkę do złotówki, każdą sumę otrzymaną w ramach "tygodniówki" czy wyłudzoną "extra" od dziadków odkładał do sekretnej skrzyneczki (zamiast wydać ją natychmiastowo na "niezdrowe jadło" jak to czynił wcześniej;) i ... zabrał Szefową i MamęA do kina z okazji Dnia Kobiet!!!

(i już pomińmy, że na "Lego Przygoda", bo liczy się gest:)

 

SKOMENTUJ ! 

niedziela 23.02.2014

 

Zapraszamy najserdeczniej mieszkańców Poznania i okolic na PRZEBIERANKI Z WATAHĄ P!!! Więcej informacji tutaj

niedziela 9.02.2014

 

Dzisiaj biedne dzieci są półsierotkami, bo MamaA projekt pisze... 

TataP robi co może: zabrał połowę Wilczej Młodzieży na warsztaty walentynkowe do Świetlica Cafe... Potem drugą połowę wybiegał na "spacerze". I Paddingtona do Starego Browaru zabrał - windą pojeździć (to jest osobna historia... - jeżdżenie z Tatą po zakrętach parkingu Starego Browaru oraz windą wewnątrz tegoż, to ostatnio największa namiętność Paddiego... coż... nie wątpię, że będziecie mieli wiele przemyśleń i rad pedagogicznych na ten temat, ale... jemu naprawdę nie sposób odmówić, kiedy tak miga "błagam" ze słodką minką kota ze Shreka i mówi "plośe...do blowalu...". Już nas wszyscy ochroniarze w tym przybytku rozpoznają :-/ Nie ma to jak dziecku rozrywkę na poziomie, rozwijającą i wychowawczą zapewnić :-/).

 

Ale jest jak jest... ogólnie robili NIESŁYCHANY bałagan przebierając się w cały nasz zasób przebrań (jak już wiecie po poprzednich postach - dość spory;), rozwalając je gdzie się da po całym mieszkaniu, oraz umilając sąsiadom niedzielę rycząc na cały regulator, ile fabryka dała, osobliwą mieszanką muzyczną pochodzącą z płyt z muzyką etniczną, z muzyką filmową Disneya, z radia S oraz z radia RMF Classic (ukochanego Prezesa)... 

Występ robili... W klimacie mocno gender znowu;)

 

No i trochę przed telewizorem gnili:( Kolejny niefart wychowawczy;p 

 

Ale chociaż się nie tłukli za dużo...bywało gorzej... Z reguły głód ich nakręca i cukier pochodzący z niedopuszczonych do użytku w Watasze, nieautoryzowanych przez MamęA, przekąsek spożywanych potajemnie;p

Bo obiad zjedli dzisiaj koło 17, jak się MamaA zorientowała, że chyba TataP coś drobnego przeoczył;) ech...

 

Ciężka sprawa z takimi zaniedbaniami opiekuńczymi i wychowawczymi... Jak naskarżą BabciE, to znowu udzieli reprymendy Środkowemu Pokoleniu, że "trzeba było mi dzieci przywieźć, ja bym się nimi ODPOWIEDNIO zajęła...".

I doda "Chodźcie biedactwa, jak TA WASZA MAMA nie ma czasu sie wami zająć, to babcia da wam coś do zjedzenia! Macie ochotę na budyń z bitą śmietaną?"

 

Co począć jak MamaA też by chciała coś do rodzinnego budżetu dołożyć!

 

 

SKOMENTUJ !

sobota 8.02.2014

 

MamaA cały dzień po mieście latała, ale popołudniem chyba młodzieży wynagrodziła... Wyskoczyliśmy sobie na najcudniejszy spektakl z baśniami w roli głównej: Baśnie Właśnie, a potem na balik przebierańców do naszej ostatnio ulubionej Świetlicy Cafe "Księżniczki i Rycerze" :)

TataP strasznie Królową Matkę wkurzył przed wyjściem, więc przemaszerowała ze wściekłą miną
i koroną na głowie, te trzy ulice z naszego mieszkanka do Świetlicy...na szpilkach... Nasi Sąsiedzi zapewne ugruntowali swoje zdanie na nasz temat ;p

 

 

Hej, poza tym... zagłosujcie, prosimy na Świetlica Cafe - TUTAJ... dziękujemy:)

A najlepiej spotkajmy się w Świetlicy na jakichś warsztatach, to jest naprawdę superowe miejsce!
I świetne rzeczy się tam dzieją! Np. w przyszłym tygodniu balik zwierzakowy z czworonożnymi gośćmi i spotkaniem na temat dogoterapii. Albo w każdy weekend pomysłowe warsztaty plastyczne! Albo warsztaty bębniarskie. Lub angielski z tańcem, itp, itd... Naprawdę POLECAMY:) 

więcej zdjęć TUTAJ !!!!

 

SKOMENTUJ !

piątek 7 lutego 2014

 

Zrobiliśmy sobie przebieranki z Rodzinką ze Świetlica Cafe...

Trochę MamaA skopała z ustawieniami ISO, oświetleniem i ostrością, ale o jej tam;) Jak to ciocia Kasia ujęła: "dzieci w kadrze są, to wystarczy" ;)

Po raz kolejny MamaA zdołała udowodnić, że sprzęt to nie wszystko;p

 

 

(Ale na szczęście w weekend udaje się do Czarnej z Cukrem na kurs fotograficzny dla Mam:) Jest oporna na techniczną wiedzę, ale do iluś tam sztuka...)

 

 

Może wujkowi Pawłowi poszło lepiej?

 

 

Większość fotek już TUTAJ 

- wrzucam natychmiastowo, bo muszę dzisiaj projekt do pracy pisać, sami rozumiecie;p

 

SKOMENTUJ !

czwartek 6 lutego 2014 - URODZINY BOBA MARLEYA

 

A czy Wy już uczciliście pamięć Króla Pozytywnej Muzyki czymś pysznym???

TataP pobiegł nawet do cukierni i sprawił rodzinie ciepłe lody i... bomby rumowe (no a jak! Jamajka musi być:) Wcinamy i kołyszemy się w rytm reggae...

ONE LOVE przyjaciele!

SZEFOWA PODSUMOWAŁA SIEBIE I MAMĘA...

24.01.2014

 

(Ciociu Sikorko...nie denerwuj się... my oczywiście wiemy i szanujemy, że nie mówi się "przedszkolanka" tylko "Nauczycielka Wychowania Przedszkolnego"! Ale to określenie jest ważne dla odczytania kontekstu, więc wybacz, ale zachowuję zgodność z oryginałem;)

w gościach byliśmy i Szefowa znowu wszystkie małe dzieci bawiła...

Po powrocie do domu TataP ją zatem pyta:

 

TataP: To co? Jak dorośniesz, to zostaniesz nauczycielką?

Szefowa (z namysłem): Eee nie... Wiesz, w szkole to się dzieci nie zawsze słuchają... Zostanę przedszkolanką...

 

 

 

SKOMENTUJ !

sobota 18.01.2014

 

Już mnie tu jedna taka ochrzania, że MamaA jest gender-mama, że synowi pozwala tańczyć w baletkach...

Czy Wy już za siebie nie możecie?

Żadna gender-mama ani nie-gender-mama!
MamaA jest po prostu MAMA i to KOCHANA;)

Wszystkie te ideologie wychowawcze przychodzą i odchodzą (tak, tak zarówno te wywrotowe, jak i te o których teraz mówimy, że tradycyjne...).
A KOCHANA MAMA  zawsze była, jest i będzie w cenie...

O! Tyle Wam powiem!

piątek 17.01.2014

Prezes marzy o tym, żeby być baletmistrzem...

...od bardzo dawna tak naprawdę. Ale MamaA wypiera tę wizję syna w rajtuzach uparcie;) Nie, żebym coś miała do baletmistrzów... ale...

Dobra, te rajtuzy to bym jeszcze przeżyła, ale te godziny, które spędzałam w szatni prywatnej szkoły baletowej (już nie będę taka i anty-kryptoreklamę sobie odpuszczę...nie napiszę, w której;) bo chyba AŻ JEDNA jest w naszym mieście;p - szkoła, nie szkółka), czekając na Prezesa (i zwykle także Szefową, która jednakowoż baletnicą zostać nie zamierza i chwała jej za to...) to straszne tortury dla mnie były... Bo jak słyszę te inne mamy... brokatowe, różowe i utipsione... perfekcyjnie uczesane i prosto od kosmetyczki... Milutkie są dla siebie do bólu i miło sobie gawędzą, ale jak się jedna odwróci, to pozostałe ja zabijają wzrokiem. I mówią swoim kilkuletnim córeczkom "nie jedz tej drugiej kanapki, bo będziesz gruba!". I strasznie się ekscytują występami, castingami i rywalizacją o cokolwiek - generalnie jakieś tysiąc razy bardziej niż ich córeczki :-/

Nie pasowałam jakoś i siedziałam sobie cichutko w kącie w moich sztruksach, czytając biografię Tove Jansson...

Zatem poszła MamaA po (powiedzmy...) rozum do głowy i wymyśliła...

Posadziła latorośle przed youtube i pokazała turnieje tańca towarzyskiego - coby Szefowa (zachwycona oczywiście wizją siebie w takiej sukni do walca...) udzieliła jej niezbędnego wsparcia;).

Powiedzmy sobie wprost... taniec towarzyski to też bym nie powiedziała, że jest jakiś reprezentatywny obraz tego, co się MamieA szczególnie podoba (bo te brokaty, fiu bździu i sztywne wygięcie dziewczynek...), ale nie każdy musi przecież tańczyć afro;) I łatwiej mi jest jakoś zaakceptować, że co poniektórzy będą tańczyć w garniturze niż w RAJTUZACH... ;)

Zachwycona geniuszem swojego pomysłu zapisała z rozpędu Szefową, Prezesa i Paddingtona również, a co;), do jednej z najlepszych szkół tańca w województwie (rozeznanie przeprowadziłam, no jak mogliście wątpić?! Jak już, to na całego!). Oczywiście oznacza to, że teraz spędzamy upojne 40 minut w taksówie w tę i 40 minut nazad :-/, ale co tam! Warto jest!

Tańczymy tam już rok i dobry to był wybór:) Instruktorzy są przecudowni. I świetnych ludzi poznaliśmy - także  W SZATNI! (Pozdrowienia, dla normalnych i przemiłych Mam i Babci:)

Paddington WYMIATA - już mnie ekscytuje wyobrażenie go w tańcach latyno;) 

Uwielbia zajęcia "cza-cza-cza". Tańczy co prawda wyłącznie z Szefową albo z Panią (co się tam będzie bratał...), ale superowo, że tańczy! Kariery scenicznej nie zrobi niestety, bo na występach przesadzają z bitami z głośników, i trochę to Paddingtona przerosło, kiedy raz spróbowaliśmy:( , ale prywatną ma zapewnioną;)

Szefowa tańczy wspaniale, być może wyłącznie dlatego, że ma obiecane już wkrótce buty na obcasikach na zajęcia;) Oczywiście zasady i konwenanse się jej nie imają, wnosi więc wiele nowego do tradycyjnych technik tańca;)  Ważne, że ewidentnie to lubi i czuje się piękna w tańcu.

A Prezes...

Nie da się ukryć, że ten człowiek jest do tego stworzony... Instruktorzy są nim generalnie zachwyceni i wróżą mu wielką przyszłość. Jedynym problemem jest jego wzrost (ciężko mu znaleźć póki co partnerkę:( Może się jednak jeszcze wyciągnie;)) no i trochę więcej się skupiać na zajęciach mógłby:-/ 

Póki co taki taniec go satysfakcjonuje, nie przestaje jednak marzyć o karierze baletowej. Egzaminy do szkoły baletowej tak czy siak dopiero za dwa lata - pożyjemy, zobaczymy... Szkoda by znów zmieniać szkołę, zwłaszcza, że w muzycznej, w której się teraz Prezes uczy, świetnie sobie radzi i dobrze się czuje... Ale znowuż tej prywatnej, to ja już nie zniosę:-/ Matka też ma jakieś prawa, chyba?!

Na zakończenie jeszcze, jako że mój Pierwoprzyjęty kieruje się jednak zasadą "taniec tańcem, ale facet jest tylko facetem..." mała anegdotka:

Jego obecna Partnerka rozchorowała sie przed ostatnim popisem. Żeby mógł wystąpić, pani Instruktorka, przydzieliła mu na sam występ starszą partnerkę - z grupy turniejowej...

Prezes zatańczył obłednie, po czym zszedł na miękkich nogach z parkietu i powiedział mi: "Mamusiu widziałaś? Jaka ona jest piękna... I jaka duża..." ;)

PS: Żeby być uczciwą... kiedy zostałam ostatnio przyparta do muru i nakłoniona do zakupu "prawdziwych" butów do tańca dla Starszaków oraz szytej na miarę kreacji dla...Prezesa (Szefowa na razie znów zadowoliła się kiecką z sieciówki, byle błyszczała i miała falbanki...) i jak wyskoczyłam z zawartości portfela, to ZATĘSKNIŁAM ZA RAJSTOPAMI... (dobra, dobra... - legginsami;)