środa 29.05.2013

 

Aaaaale emocje!

Szefowa na imieniny dostała swoją wymarzoną PRAWDZIWĄ maszynę do szycia:)

niedziela 26.05.2013

 

Czy jest już ze mną bardzo źle?

Wzruszyłam się do łez przy absurdalnej piosence Skaldów ;P

wszystkie nasze dzieci uczyły się mówić w naszym domu. I ich pierwszym słowem było "mama".

(no dobrze, ok, Prezes, prawie jednocześnie mówił swoje kolejne dwa słowa: "kukułka" - patrz dziadek zegarmistrz;P i "alleluja" - bez komentarza odnośnie jego przyszłości;P ).

 

Nasłuchałam się dzisiaj do bólu piosenek o noszeniu pod sercem, rodzeniu i dawaniu życia:-/

I tylko Skaldowie oddali szacunek WSZYSTKIM prawdziwym mamom, nie tylko tym biologicznym:-* Szacun chłopaki:) 

piątek 24.05.2013

 

Nasz młody talent dostał się także do szkoły muzycznej na Bydgoskiej:)))

 

I kto teraz podejmie decyzję??!!!!!!!!!!!!!

czwartek 23.05.2013

 

Wiecie, że dzisiaj jest międzynarodowy dzień żółwia?!

Może mały konkursik:

http://czasdzieci.pl/konkursy/kon_id,756,co,opis.html

 

 

I jeszcze konkurs na pracę decoupage, zamierzamy wziąć udział w pierwszej i trzeciej kategorii wiekowej:)

http://www.facebook.com/events/148324998684028/

środa 22.05.2013 - wieczór

 

A jednak nie potrafię zbyt długo być miła:/

 

No bo jak tu wytrzymać takie akcje, kiedy wychowawczyni Szefowej (wiedząc doskonale o jej problemach) nieustannie organizuje wydarzenia typu:

 

każe dzieciom nauczyć się - oczywiście w domu -  wiersza "Żaba" (patrz kilka postów niżej), po czym każde dziecko po kolei staje przed całą klasą, recytuje ten wiersz, a pozostałe DZIECI GO OCENIAJĄ (sic!).

 

szalenie to sympatyczne, budujące poczucie własnej wartości i kształtujące właściwe zachowania społeczne.

 

jak ja nie znoszę tej...ech, szkoda słów, co ja myślę o tej pani.

Natomiast pani dyrektor szkoły nr 82 uważa, że pani L. jest "bardzo dobrą nauczycielką".

Sama zainteresowana określa opisaną wyżej metodę, jako sposób na to, żeby "do niektórych może dotarło, jak ich widzą innych". Zapewnia, że dba o to, żeby nie było to dla Szefowej stresujące (sic!). I dodaje, że dużo bardziej jest dla niej stresujące, "przeciążanie jej zajęciami dodatkowymi", które "my jej fundujemy" (tak, bo po co dziecko ma mieć w życiu jakieś sukcesy:/) oraz to, że RODZICE NIE POTRAFIĄ ZNALEŹĆ CZASU ŻEBY POĆWICZYĆ Z DZIECKIEM W DOMU WIERSZ...

 

Na zmianę wychowawczyni nie ma szans, mimo że większość rodziców ma o niej takie samo zdanie jak my (tak właściwie, to akceptują ja tylko rodzice A i D - wybitnie zdolnych dzieci, które wychowawczyni faworyzuje przy każdej okazji). 

 

Zaczynamy poważnie myśleć o zmianie szkoły. Wiemy, że to będzie duży stres dla Szefowej, która ma trudności z zawieraniem znajomości, ale z drugiej strony zostawiać ja w tym koszmarze na kolejne dwa lata? W dodatku, pani L. jest także polonistką, więc istnieje duże prawdopodobieństwo, że będzie prowadziła tę klasę dalej:/

 

Logistycznie pasuje nam chyba tylko prywatna szkoła "Gaudium et Studium". Wiecie coś o niej? 

środa 22.05.2013

 

1. Mam wirusowe zapalenie gardła:( 

I pani doktor, przepisując mi antybiotyk, zaleciła, żebym przez jakiś czas odizolowała się od dzieci:) Śmieszne, bardzo smieszne:/

 

2. U Wataszej Prababci wszystko dobrze - czuje się świetnie - na ile po takiej ciężkiej operacji się da, oczywiście.

 

3. Nie wiem jakby to tu napisać, żeby z tego wazeliniarstwo nie wyszło;) Ale naprawdę nie chcę, żebyście tak sobie tu czytali te moje wściekłe posty ociekające żółcią ;) o najróżniejszych przedstawicielach instytucji państwowych, nauczycielkach i sąsiadkach... i myśleli sobie jaką ta MamaAsia jest zgorzkniałą marudą:(

Chcę napisać też o wspaniałych osobach, które są w naszym życiu i pracują z nami i naszymi dziećmi:

NA PRZYKŁAD:

- nieoceniona pani Krysia: przez dwa lata wychowawczyni Szefowej, w tym roku Prezesa. Nauczycielka, której lata doświadczenia w pracy z dziećmi nie odebrały zapału, zamiłowania i chęci do swojej pracy oraz kreatywności w projektowaniu zajęć z dziećmi. Pani Krysia, to nauczyciel, który przymyka oko na mało istotne rzeczy, a jednocześnie zna się na psychice swoich  podopiecznych (i ich rodziców;P ) jak mało kto! No i w piątki prowadzi "kramik" z owocowymi sokami (bezpłatnymi - zrobionymi razem z dziećmi dla dzieci) - pod hasłem "Witaminki u Krystynki" ;)

 

- nauczycielki z przedszkola Paddingtona: pani Aneta, pani Monika oraz pani Gosia. Niezrównane osoby, pełne zapału, zaangażowania. Wspaniałe panie pedagog o ogromnej wiedzy i niezrównanych umiejętnościach, które sprawiły, że Paddi buduje swoje poczucie własnej wartości, robi ogromne postępy w rozwoju, nie tylko mowy, tworzy relacje społeczne z kolegami z grupy i UWIELBIA swoje przedszkole:)

 

- pani Dorota - terapeuta wczesnego wspomagania Paddingtona. Brak nam słów podziwu nad skutecznością jej metod pracy. Zeszyt, który uzupełnia Paddi na zajęciach z panią Dorotą, jest jego największym powodem do dumy:) Wszystkim się nim chwali i z ochotą wypowiada nowe słowa, pokazuje nam ćwiczenia itp. 

 

- pani Agnieszka. Kiedy w październiku (chyba) dowiedzieliśmy się, że zgodnie z nową ustawą, zostaje naszej rodzinie zastępczej przydzielony KOORDYNATOR (???) - pomyśleliśmy "o cudnie... kolejny wizytator:/ ". Tymczasem w naszym świecie pojawiła się energiczna, zaangażowana osoba, która nie traktuje swojej pracy jak kary boskiej, pamięta imiona naszych dzieci i na pierwszym spotkaniu stwierdziła "nie musimy wypełniać tych formularzy, co zawsze - ja to sobie od koleżanek odpiszę" ;) Mam też wrażenie, że jest jedną z nielicznych osób związanych z nami zawodowo, która myśli o naszych dzieciach, jako o żyjących w "RODZINIE zastępczej", a nie w "rodzinie ZASTĘPCZEJ". Dzięki!

No i rozczuliła mnie wczoraj pamiętając o tym, żeby zadzwonić i zapytać jak poszło Prezesowi na egzaminach do szkół. :)

 

- ciocia Dodota! Życia mi nie starczy na spisanie peanów pochwalnych dla tej PRZECIERPLIWEJ kobiety;) Wytrzymuje bałagan, nerwowe poranki, ciągłe nadgodziny i zrzucanie jej na głowę zdecydowanie nadprogramowej ilości dzieci;) I długaśne monologi nudzącej się (lub szukającej usprawiedliwienia dla "niesprzątania") MamyAsi ;) Ale to chyba nie miejsce na opisywanie tej Świętej Jednostki, bo przecież ona z nami nie pracuje, tylko jest częścią tej naszej Typowej Rodziny:)

I niech się wypcha pewna pani wykładowczyni na pedagogice, która sprawiła, że krew PRZESPOKOJNEJ cioci Dodoty zawrzała w tę sobotę - pani ta powiedziała, że jest przeciwna "instytucji niani" i nie rozumie, jak matki mogą zostawiać swoje dzieci z obcą osobą. No jej to byśmy dzieci nie zostawili, skoro ma takie podejście...ale ciocia Dodota? To co innego! :-*

 

- wolontariusze z "Wypożyczalni Skrzydeł". Współpracują ze Stowarzyszeniem Zastępczego Rodzicielstwa w Poznaniu, do którego mamy zaszczyt należeć. Organizują dla naszych dzieci szalenie wesołe, rozwojowe, pomysłowe i edukacyjne zajęcia! Mamy trudności od jakiegoś czasu z dotarciem na nie, ale kiedy tylko możemy, to z ochotą biegniemy! Dziękujemy za wspaniałe pomysły, cierpliwość i otwarte serca dla naszych dzieciaków!!!

 


wtorek 21.05.2013

 

Się dzieje...

 

Po pierwsze: Prezes przeszedł pierwszy "przesiew" (tzw. test Gordona) w szkole muzycznej. Ze 180 chętnych na 28 miejsc odrzucili 90 osób... Jutro ostateczny egzamin o 14... Och, trzymajcie kciuki;)

 

Po drugie: moja babcia jest w szpitalu, miała dzisiaj zakładane by-passy. Prosimy osoby wierzące o modlitwę, o szybki powrót do zdrowia Prababci Watahy:)

 

Po trzecie: mieliśmy dzisiaj KOLEJNĄ rozprawę o to chol... miejsce parkingowe:/ Żałuję, że w ogóle tego nie olaliśmy - tylko coraz więcej kłopotów i nerwów. Ta kobieta, ech... to jest jakaś... no naprawdę wredna osoba! Dzisiaj na rozprawie na zupełnie inny temat zaczęła wygadywać, że nasze dzieci CAŁE ZESZŁE LATO hałasowały i rozrabiały bezpańsko na podwórku, podczas kiedy my mieliśmy wtedy zatrzaśnięte okna, żeby nie słyszeć ich jazgotu... ech:( No pozdrowienia z Białogóry poprostu! I właściwie przyznała się do wysyłania tych wszystkich wyssanych z palca skarg na nas - bo jest z tego cała dumna, przecież działa na korzyść Wspólnoty Mieszkańców! Bo kto wie, czy my nie zagrażamy tej Wspólnocie jakimiś nieprawidłościami w podłączeniu gazu (patrz: dwukrotne nasłanie na nas kontroli z gazowni i kominiarzy:/ ) lub budowlanymi (patrz: kontrola Nadzoru Budowlanego w sprawie niesprecyzowanej "samowoli budowlanej"), albo wręcz nie kradniemy tej Wspólnocie prądu (patrz: kontrola z energetyki) etc. 

Szkoda tylko, że mieszkańcy z tej "Wspólnoty"  nie znoszą jej tak samo jak my - ze zdecydowaną większością stałych mieszkańców jest skłócona. Toczy wojnę z właścicielem kina "Malta"  i z administratorką. Nieustannie zaczepia młodzież i dzieciaki z okolicy (wyjątkowo spokojne jak na tę ulicę;) grożąc jakimiś kosmicznymi konsekwencjami ich rodzicom, za to, że chłopaki np. siedzą na JEJ schodach. Nawet jej kuzynka, mieszkająca w tej samej kamienicy co ona, powiedziała mi, że jeśli będziemy tego potrzebowali, to ona z przyjemnością będzie zeznawać przeciw niej!!!

Nie ma we mnie zgody na to, żeby pozwolić takiej osobie robić, co jej się żywnie podoba i np. zabierać ludziom ich miejsce parkingowe, ot tak sobie:( 

Tylko, że konsekwencją dla nas będzie zapewne kolejna fala gróźb i skarg:( 

Chyba, że nasz Pan Dzielnicowy ją postraszył ostatnio (po tym jak jej mąż zaatakował mnie na schodach pod naszym mieszkaniem) - może to ją trochę uspokoi. Wrr, ble - co za beznadziejna telenowela:/

To już była ostatnia rozprawa - wyrok 4 czerwca - też trzymajcie kciuki;)

 

Po czwarte: rozchorowałam się nieco! no naprawdę, Mama Asia poległa pokonana przez jakiegoś wirusa:( Mam koszmarną gorączkę, katar i baaardzo boli mnie gardło. Trzeba będzie uzupełnić Dzień Robienia Siku Do Słoiczka i iść sobie zrobić wymaz z gardła - oczywiście prywatnie, bo nie iczę na to, że nasza pani doktor Rodzinna (zresztą bardzo kochana, ale co ona może za limity badań) mi to zleci i nie będzie strzelać w ciemno przepisując mi antybiotyk;)

 

I po piąte: migawka z dnia Najmłodszego: Rodżert pokłócił się dzisiaj ze swoją uwielbiana starszą siostrą. Szefowa go chyba wygnała z pokoju. Oburzony tą niesprawiedliwością i do cna dotknięty, usiadł na podłodze przy swoim łóżku, bawiąc się figurkami zwierząt i odburkując wściekle na moje i cioci Dodoty próby pocieszenia go i rozładowania atmosfery.

W końcu zadowolony obwieścił: 

- Wszyscy! Stać! - i z satysfakcją pokiwał głową patrząc na szereg zwierzątek i stwierdził - Stoją.

Znacie ten kawał "Biedny chomiczek" ? ;)

poniedziałek 20 maja 2013

 

Prezes dostał się do szkoły katedralnej!!!

Dzisiaj ma jeszcze egzaminy do szkoły muzycznej na ul. Bydgoskiej

i jak się dostanie, to będziemy mieli naprawdę trudny orzech do zgryzienia;)

 

Wow... no i jaki on jest zdolny! 

piątek 17.05.2013

 

Prezes miał dzisiaj rano egzaminy do szkoły katedralnej...

Wyniki najwcześniej w środę:-/ Pochoruję sie do tego czasu.

 

Młody wręcz przeciwnie, cały zadowolony poszedł "wystąpić" w tej szkole - celowo nie używamy słowa "egzamin" i w ogóle robimy co możemy, żeby nie zaświeciło mu, że ktoś tam ma czelność poddawać go jakiejś ocenie;)

Wbił się w nową marynarkę z Zary, poprawił krawat i pojechał z tatą zaszczycić księdza dyrektora i jego świecką świtę swoim wystepem. (Mamy nie zabrali, bo zbyt się stresowała:( ).

 

Śpiewa zachwycająco (uroczą piosenkę Małego Księcia ze spektaklu w ROMIE), test Gordona ma w małym palcu (dzięki panu Andrzejowi, który wałkował go z nim trzy razy w tygodniu od ponad pół miesiąca) - więc powinno być ok... Jedyne co może uniemożliwić sukces, to wredna wada wymowy Prezesa (no bo cóż...katedralna jest szkołą chóralną:/ ).

 

Kolejne egzaminy w poniedziałek - do szkoły muzycznej na ul. Bydgoskiej. Trzymajcie kciuki! (dziękujemy cioci Kini za wsparcie przesądno-duchowe dzisiaj!!!:)

 

Tymczasem my się relaksujemy przy grze w "pędzące żółwie":)

http://www.watahap.pl/polecamy/r%C3%B3%C5%BCno%C5%9Bci/

czwartek 16.05.2013

 

Minęły dwa miesiące...już za długo był spokój :-/

Wychowawczyni Szefowej znów zaczyna:

"M. nie miała odrobionego zadania domowego. Ponadto nie umiała wiersza "Żaba" na pamięć"

 

Nie no...naprawdę? Ty, a może ona ma FAS i dysleksję? Może to być jakiś trop???

;P

 

I to nic, że niby ustaliliśmy, że to my (rodzice) będziemy nadzorować odrabianie lekcji w odpowiednim dla niej tempie i że ma ona prawo do opóźnień w odrabianiu zadań.

 

A wszystko przez to, że wydało się, że Szefowa nadal ma zajęcia dodatkowe - jeździ na taniec towarzyski i na zajęcia z szycia - a nie spędza całe popołudnia i wieczory na upojnym odrabianiu lekcji:-/

 

Ale OK, proszę bardzo - odpisałam w dzienniczku:

 

"To nieprawda. M. miała odrobione wszystkie lekcje. Również wiersz recytuje w domu bezbłędnie i nawet odgrywa go na role z rodzeństwem.

Proszę spróbować jej nie zawstydzać i nie stresować - to powinno pomóc.

Pozdrawiamy. JCP"

 

jak fun, to fun:)))

poniedziałek 13 maja 2013 
Jan Brzechwa
Żaba
Pewna żaba 
Była słaba 
Więc przychodzi do doktora 
I powiada, że jest chora. 

Doktor włożył okulary, 
Bo już był cokolwiek stary, 
Potem ją dokładnie zbadał, 
No, i wreszcie tak powiada: 

"Pani zanadto się poci, 
Niech pani unika wilgoci, 
Niech pani się czasem nie kąpie, 
Niech pani nie siada przy pompie, 
Niech pani deszczu unika, 
Niech pani nie pływa w strumykach, 
Niech pani wody nie pija, 
Niech pani kałuże omija, 
Niech pani nie myje się z rana, 
Niech pani, pani kochana, 
Na siebie chucha i dmucha, 
Bo pani musi być sucha!" 

Wraca żaba od doktora, 
Myśli sobie: "Jestem chora, 
A doktora chora słucha, 
Mam być sucha - będę sucha!" 
Leczyła się żaba, leczyła, 
Suszyła się długo, suszyła, 
Aż wyschła tak, że po troszku 
Została z niej garstka proszku. 

A doktor drapie się w ucho: 
"Nie uszło jej to na sucho!"
Tego uroczego, "króciutkiego" wierszyka ma się Szefowa nauczyć w domu na pamięć. Ma na to trzy dni...ech...
Wszyscy już go prawie umiemy:)
Odgrywamy na role... Chłopaki sa lekarzami, Szefowa żabą. Zrobiliśmy sobie nawet na tę okoliczność żabie maski (wzór i relacja tutaj:   ).
Urozmaicamy sobie piosenką "Żaby aby aby"
I JESTEŚMY BLISCY OBŁĘDU...
A Szefowa i tak zacina się po trzecim wersie:(

ale nie wszystkim wizyta się podobała... 

już po paru minutach od wejścia usłyszałam:

"nie, nie, nie, dzidzi nie, choć! "

i uspokajające Taty Przemka: "Nie denerwuj się Paddington. Nie weźmiemy ich... To są dzidziusie Cioci, nie weźmiemy ich do domu!"

No cóż, co ta trauma "bycia starszym bratem" robi z człowiekiem;) Co ciekawe, na małego Rodżerta tak nie reagował, wręcz przeciwnie - od samego początku go uwielbia (zresztą z wzajemnością). Ale widocznie uznał, że już NAPRAWDĘ dzieci w tym domu wystarczy;)

I całkowicie się w tym temacie zgadzamy! Choć nie powiem, że to nie było super trzymać znów takiego małego człowieka na rękach;P

Widząc moją rozanieloną minę i Taty P dopominanie się zmiany kolejki na "potrzymanie", Paddington do końca wizyty zachował czujność, ciągle dopominał się powrotu do domu, a podczas ubierania butów i kurtek, dokładnie sprawdził nasze torby i czy czasem czegoś (kogoś...) nie chowamy pod pachą;P

sobota 11.05. 2013

 

Mama ma dobrą passę... Dziś na warsztatach z wizażu i analizy kolorystycznej -  prowadzonych przez CUDNĄ i REWELACYJNĄ Magdę Bojan w PRZEŚWIETNYM ODK "ORBITA" - oberwała komplementem, że MA URODĘ W STYLU RETRO...

No kto by pomyślał ;p

 

Ponadto w końcu pogodziła się z faktem, że jest typem urody "lata".

Głównie dlatego, że ze względu na dwie powyższe informacje Tata po prostu MUSI kupić jej na imieniny te perły w kolorze pudrowego różu, o które marudzi od miesiąca;P

wtorek 7.05. 2013

 

Skomplikowana jest natura kobiety...

Nie ma to jak tego samego dnia zaczytywać się "W głębi kontinuum", a chwilę później kupić sobie dwie pary szpilek na 10 centymetrowym obcasie...

poniedziałek 6.05.2013

 

Szefowa rzuciła dzisiaj mega komplementem w matkę;)

„Szkoda, że nie jesteś już mała… Chodziłybyśmy razem do szkoły. Siedziałybyśmy w jednej ławce i pisały sobie na zmianę kartkówki. I dostawałybyśmy same (pieczątki) ‘wspaniale’ !” :D