PAMIĘCI APTEKARZA

piątek  23 listopada 2012

 

Lata temu (kiedy mama była jeszcze młodziutka, a w pewnych Kręgach nawet najmłodsza...),  Pewien Przyjaciel mamy zmarł tego dnia. Umarł z samotności.

Od tamtego dnia mama stara się, żeby znaleźć tego dnia jak najwięcej czasu dla swoich Przyjaciół (z różnymi niestety efektami:( - wybaczcie).

 

Zwykle razem z tatą "piekli dwie pieczenie na jednym ogniu" i wyprawiali po prostu swoją rocznicę ślubu i robili Wielki Spęd:)

Ale w tym roku TATA NIE KUPIŁ MAMIE NAWET ZWIĘDŁEGO KWIATKA!!!!, więc mama się wkurzyła i powiedziała "i co tu świętować?!"... (chyba tak nie do końca, bo ciasto w końcu upiekła...).

 

Zatem pamięci Aptekarza, który nie zdążył zostać naszym wujkiem:

 

piątek 16.11.2012

 

Rodżert "Ide, ide pać, ide..."

C.Dorota z przekąsem "Ale masz daleko..."

 

R. uważa, że spanie to wymysł dorosłych do niczego niepotrzebny... W dzień Ciotka Dorotka zasypia prawie przy łóżeczku, wieczorami Tata zasypia całkiem...

 

 

No i ja nie żartuję z tym buntem dwulatka...to przestaje być śmieszne... ;)

i te rajTUZY pod pachy ;P

oraz dzisiejsze zdjęcie dnia:

będę go nim szantażowała, kiedy skończy szesnaście lat i będzie miał dziewczynę :D

wtorek 13.11.2012

 

byliśmy na plotach... (to znaczy plotkowała głównie mama, bo Szefowa i Prezes udzielali się towarzysko...oglądając kreskówki:-/ )

 

potrzebowałam wsparcia, po tych całych zawirowaniach, miesięcznym porządkowaniu mieszkania i przyjaciółkach z dzieciństwa, które nie chcą mieć ze mną nic wspólnego...

...udałam się zatem do mojego najukochańszego Guru Codzienności. Pracującej matki trójki dzieci (w tym nastolatków - uuu! ), która docenia to co Ważne, a olewa to co Nie:)

 

Pomogło.

 

Dzięki:-*

kołysanka dla Grażki
ja to śpiewam zupełnie inaczej... ale niech tam;)
Kwartet myśliwski - Piosenka dla Grażki.[...]
Plik audio MP3 [3.0 MB]

poniedziałek 12.11.2012

 

Z rozważań mamy - filologa polskiego...

"Były u mnie wczoraj Panie ze Świadków Jehowy... Były pod wrażeniem mojej znajomości Pisma Świętego... W końcu pytają - czy jestem taka pobożna.
Nie - odpowiedziałam - zdawałam egzamin u prof. Witczaka.
:-*"



czwartek 8.11.2012

 

poważne sprawy... byliśmy dzisiaj w sądzie (my, to znaczy rodzice tym razem;P).

 

Kiedy kupiliśmy mieszkanie, to przejęliśmy razem z nim od poprzedniego właściciela miejsce parkingowe na podwórku zabezpieczone "słupkiem". Nie musimy Wam tłumaczyć jak bardzo potrzebujemy tego miejsca, w dodatku w centrum miasta, gdzie zaparkowanie w weekend graniczy z cudem:-/

Tymczasem, w czasie kiedy u nas trwał remont, jedna pani z kamienicy naprzeciwko, zniszczyła nasz "słupek" i postawiła swój. Jej argumentacja jest taka, że mieszka tu dłużej i dlatego może nam "zabrać" to miejsce parkingowe. A poza tym pracuje w straży miejskiej i myśli, że wszystko może i że jest nietykalna:(

 

I trochę tak jest, bo nie bardzo mogę zrobić z jej samochodem to na co miałabym teraz ochotę (i co zrobiłabym 10 lat temu;) bo "funkcja społeczna, której się podjęliśmy, zobowiązuje"... Czyli po prostu Zastępczy nie mogą podpadać;P

 

Więc ciągamy się po tym sądzie i cierpliwie znosimy to, że sprawa po raz kolejny została odroczona - do stycznia:-/

środa 31.10.2012

 

Wciąż trwaja pertraktacje zwierzakowo-ulubieńcowe...

Ale dzisiaj ważny przełom w negocjacjach! Szefowa po obejrzeniu "na żywo" kilku gryzoni, uznała że nie chce szynszyli, tylko myszkę japońską... Frakcja rodziców zdecydowanie popiera! (głównie ze względu na rozmiary;P)

 

Chłopaki nadal fascynują się akwariami...



niedziela 28.10.2012

 

Choć ledwo żywy, Adaś dał się jeszcze zabrać na Halloween w Cafe Bebe. Z zaangażowaniem w uczestniczenie w zajęcia plastyczne było różnie, ale strój z czarną peleryną prezentował godnie i wszystkie obecne w Cafe Bebe panie się nim zachwycały.

Ja tam go rozumiem, też nie lubię idei tego głupiego "święta" i wyciągam z tego typu okazji to co najlepsze - tym razem "cake pops" udekorowane na dynie i duszki:)