Jesteśmy rodziną zastępczą specjalistyczną, niespokrewnioną.

Niektórzy pojawili się w tej rodzinie poprzez kościół (wzięli ślub...), inni z sądu (pani z Ośrodka Adopcyjnego wpuściła ich do sali, mówiąc "to są te dzieci"), jeszcze inni zupełnie nie mieli wyboru, bo się nam urodzili...

Oficjalna wersja dotycząca pojawienia się niektórych Braciszków jest według zeznań Magdy taka: "Przyszedł do mnie z kosmosu i powiedział BĄDŹ MOJĄ SIOSTRĄ". A może znaleźliśmy ich na jakiejś stacji kolejowej z karteczką na szyi "Proszę zaopiekować się tym niedźwiadkiem" - nie pamiętamy już za dobrze;)

 

Uważamy, że jesteśmy podobni do wilczej watahy - nie tylko dlatego, że robimy tyle hałasu i zdarza nam się wyć do księżyca... - tak jak w prawdziwej watasze, nasi rodzice zaopiekowali się dziećmi innych wilczyc, które nie mogły same się nimi zająć. I tak jak wilki jesteśmy sobie na zawsze wierni.

 

 

KTO JEST KIM W TEJ RODZINIE... (stan na wrzesień 2012 roku)

SZEFOWA

 

ma 7 lat i zajmuje się głównie rządzeniem...

Poza tym chodzi do pierwszej klasy, jeździ na łyżwach i na nartach, uczy się pływać. Nieco gra na gitarze, lubi wymyślać piosenki. Jest zuchenką w 6 SGZ "Dzikie Wilczki".

Zdecydowanie największym jej talentem jest opiekowanie się dziećmi oraz zwierzętami. Świetnie też szyje - ręcznie i maszynowo; robi na drutach i szydełkuje.

 

Choruje przewlekle na Twardzinę Układową oraz na Pląsawicę Sydenhama.
Do naszej rodziny zastępczej trafiła, kiedy miała trzy lata. Strasznie dużo zła ją wcześniej spotkało; więc dajcie jej wszyscy święty spokój, że czasem troszeczkę rozrabia. Miała diagnozę, że nigdy nie będzie chodzić ani mówić - jak szalenie kompetentna była ta opinia, świadczą pierwsze zdania tego opisu...  Jest trudnym orzechem do zgryzienia dla każdej poradni psycho-pedagogicznej, do której trafia, bo (jak to zdiagnozował jej brat...) "Szefowa jest niepełnosprawna, a nie niepełnosprytna"...

PREZES

 

ma 6 lat, uczy się w zerówce, jest zuchem w 5 SGZ "Dzióbdzióby".

Jest stworzony dla sławy. Będzie artystą - jego talenty nie mieszczą się w tym małym ciałku i wydostają się wszędy - głównie przez usta, intensywnie, głośno i nieustannie:) Nigdy nie wiesz, kiedy trafisz na happening:)

 

Jest biologicznym bratem swojej siostry:) Kiedy trafił do naszej rodziny zastępczej był małym, półtorarocznym słodziakiem i nie sprawiał absolutnie żadnych problemów. No może poza tym, że istotą jego życia było JEDZENIE, a miał alergię pokarmową na... na wszystko właściwie. Ma FAS - to taka choroba, która polega na tym, że o wszystko marudzisz i że Twoja mama zastępcza siwieje szybciej niż inne kobiety. Jak kogoś takie wyjaśnienie nie satysfakcjonuje, to odsyłam do wujka Google.

PADDINGTON

 

ma 5 lat, chodzi do przedszkola dla dzieci głuchych.

Jest niedźwiadkiem z dalekich zakątków Maroka (przynajmniej w połowie...).

Uwielbia jeździć na rowerze, rzucać w nas piłkami i wprawiać przedmioty w ruch... (widzieliście kreskówki o Diable Tasmańskim?).

 

Jest najdzielniejszym chłopcem jakiego znam. Za nic ma opinie lekarzy i psychologów - sam wie lepiej co osiągnie w życiu. Miał być dzieckiem-roślinką, ale nie miał ochoty. Z powodu choroby, którą zaraził się w czasie porodu, jest obustronnie głuchy, niewidzący na jedno oko. Podejrzewany niekiedy też o uszkodzenia mózgu, spectrum autyzmu, uszkodzenia bioder i stawów kolanowych. Obustronnie zaimplantowany ślimakowo - uczy się mówić i migać.

Kiedy starszą dwójkę mieliśmy w rodzinie już dwa lata, przyszło nam do głowy, że jest nas jeszcze za mało do pieczenia chleba i krzesła się przy stole marnują... - i wtedy właśnie dostaliśmy maila "łańcuszek", z informacją o 15-miesięcznym chłopcu skierowanym do ośrodka dla dzieci głęboko upośledzonych (z pogotowia rodzinnego, w którym spędził te 15 miesięcy patrząc w sufit i uderzając główką o materacyk przez straszliwą chorobę sierocą). Ważył 7 kilo, nie przewracał się na brzuszek i udawał, że go nie interesujemy... Ale od razu było wiadomo, że to wilk:)

RODŻERT zwany też BOBISIEM

 

ma 19 miesięcy. Lubi mówić...generalnie nie przestaje.

Przeżywa bunt dwulatka od czwartego miesiąca życia... Wie czego chce i jest to coś innego, niż my chcemy dla niego.

Nosi imię po Bobie Marleyu i po Baden-Powellu. Jest więc rasta-dzieckiem, a jednocześnie młodym skautem. Łączy w sobie przeciwności - swoich patronów, ale i rodziców;) Jedna jego część ma wieeeelki luz, druga stoi na baczność...Ale, jak wszyscy wiemy, deszcz i słońce razem dają tęczę...

 

Jest eksperymentem swoich rodziców, którzy w końcu postanowili sprawdzić, skąd inni ludzie biorą dzieci (że nie z sądu, tylko ze szpitala...). Będzie biologicznym jedynakiem, bo mamie się nie spodobało (mimo że Bobciu sam w sobie jest superowy, to jednak ta ciąża to jest rzecz mocno przereklamowana:-/).

POSTACI DRUGOPLANOWE...

 

Mama Asia i Tata Przemek - mają coś około 30 lat. Mama jest nauczycielką i terapeutą, a tata programistą. Poza tym mama gra na bębnach afrykańskich i uczy filcowania i robienia witraży; tata natomiast ćwiczy capoeirę i tańczy sambę... Wzięli ślub 9 lat temu, jakiś czas imprezowali, jeździli na stopa i opiekowali się swoimi dwiema kotkami... a potem doszli do wniosku, że mają za dużo czasu:)

KOGO JESZCZE NIE MOŻE ZABRAKNĄĆ:

CIOCIA DODOTA 

 

są Takie Osoby, bez których się nie da...

Oficjalnie jest nianią Beberta, ale ogarnia nas wszystkich:)

cała humanistyczno-zegarmistrzowska RODZINA C. i matematyczna RODZINA P. - babcie, dziadkowie i ciocie:)

 

czyli twórcy naszych korzeni i skrzydeł - i kotwic niestety czasami;)

 

WSZYSCY NAJUKOCHAŃSI PRZYJACIELE

 

Sikorki, Mamuty, Pinkusie, Sidi, wszystkie Magdaleny,Lipol, Adamek, Qundzia i Marta i Kłaczek i Wieczór i Bartuś, Dzióbdzióby, Virtus, harcerze z Piasta i z Jeżyc i z Polski;),SKIPP, Referaty i Inspektoraty:), Kamil i Browar i Brązy i Srebra, i Ania S., i Tola, Pracownia SztukaPuka - wczoraj i dziś:), Agnieszka, Maciej i Eliasz, Asia z chłopakami, Pracownia MonArt, Julia,Alicja, Ewa, ekipa od decoupage:) czyli Asia, Anita, Gosia z Dziewczynami, mamy ulubiona szefowa - Jagoda, Natalia, Klanza, Dzięciołki, Swędrusie i Brodzie, i Żelkożercy, Celmera Onion, Marcin, cała ekipa z Czarnej z Cukrem, samba, afro i bębniarze, Wiktor i Ewelina, przyjaciele z BCC, i co fajniejsi Ludzie z Volkswagena (nie mylić ze Skodą...), Pani Krysia z zerówki, Grażka z Martyną i chłopakami, Przedszkole w Szczodrzykowie, SRZ, Ewa, cała załoga Ilony, Luiza, Jola i Radek, Asia z dziewczynami, KIS i PAW, Gosia z Koralium, Stonogi, Margus, wszyscy przyjaciele z wyjazdów śladami Stamperii, Przedszkolaki z Poznańskich Koziołków, Asia M., rehabilitantki z SILOE, Kultysy, Krzysiek i Kama, Bubu, Velek, LO MM i LO VIII, SP38 - pani Sobczak!, ODK Bajka...

 

... i pozostali, dzięki którym jesteśmy jacy jesteśmy i których kochamy...

 

...a których nie wymieniłam personalnie tylko dlatego, że już się pogubiłam w tym wymienianiu:-/

A TAKŻE WSZYSTKIE DIAMENTY - LUDZIE, KTÓRZY POJAWILI SIĘ TYLKO NA CHWILĘ, ALE ZMIENILI BIEG RZEKI I ZOSTAWILI ŚLAD W NASZYCH SERCACH!

.

.

.